Warmińsko - Mazurski Okręgowy Związek Żeglarski

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start

LASER CZYLI MAŁA ŁÓDKA NA CAŁE ŻYCIE

Email Drukuj PDF

 

Sportowe żeglarstwo na olimpijskich jachtach nie musi się kończyć wraz młodością. Najwyraźniej widać to w klasie Laser. Tylko w Europie na tej łódce ściga się kilkuset mastersów, czyli zawodników mających więcej niż 35 lat. – Ta łupinka zrobiła wielką rewolucję w moim życiu – wyznaje Paweł Pochwała, jeden z polskich mastersów, reżyser i dziennikarz telewizyjny prowadzący w Jedynce program „Kawa czy herbata”. We flocie mastersów są nawet żeglarze, którym na regatach kibicują wnuki. Najstarszy pochodzi ze Szwajcarii, ma 82 lata i wciąż pływa. W europejskim rankingu Euro Masters Series klas Laser Standard oraz Laser Radial (łódka z nieco mniejszym żaglem) sklasyfikowano w ubiegłym roku prawie 500 żeglarzy. Flota mastersów urosła w siłę i stała się zgraną żeglarska ekipą.

Laser to dziś najpopularniejsza łódka na świecie. W 140 krajach zarejestrowano prawie 200 tys. łodzi. Na tych samych kadłubach żeglują trzynastolatkowie, którzy wyrośli z Optimista oraz olimpijczycy, dla których żeglarstwo jest już profesjonalnym zajęciem. Najmłodsi pływają na Laserze 4.7 (z najmniejszym żaglem). Starsi sternicy oraz kobiety ścigają się na Laserze Radialu. Ten zestaw jest olimpijską konkurencją dla pań. Najstarsi i najbardziej doświadczeni wsiadają na Laser Standard, który ma największy żagiel. To olimpijska łódka dla mężczyzn.

Flota mastersów została podzielona na kilka kategorii. Zawodnicy w wieku od 35 do 44 lat nazywani są „praktykantami”. Starsi (do 54 lat) to mastersi. Żeglarze z przedziału wiekowego 55-64 lata to grupa grand masters. Wśród zawodników pływających na Laserze Radialu osobne klasyfikacje prowadzone są dodatkowo dla kobiet oraz dla prawdziwych seniorów rodu, czyli zawodników mających ponad 65 lat. Nazywani są great grand masters.

Paweł Pochwała ma 50 lat. Pochodzi z Olsztyna. Przed laty na Jeziorze Krzywym żeglował w barwach klubu Warmia. Pływał na Cadecie, 420, później trochę na 470. Ale wkraczając w dorosłość, jak większość z nas, przestał żeglować regatowo. – To był jeden z moich największych błędów – mówi dziś Paweł.

Po latach rozłąki z regatami, podczas narciarskiego pobytu we Włoszech, pojechał na wycieczkę. Nad Gardę. Kto był, ten wie, że stojąc tam na skale i patrząc na skąpane w słońcu jezioro pełne żagli, ciarki przechodzą po plecach. – Obserwowałem zawody klasy Laser. Kiedy łódki zbliżyły się do kei, zobaczyłem, że w regatach uczestniczą faceci tacy jak ja. To mnie uderzyło. Wąsaci sternicy, niektórzy z brzuchami, wielu po pięćdziesiątce, ścigają się z zapałem nastolatków z kadry juniorów. Na tych samych łódkach co oni.

Po powrocie do Polski Paweł Pochwała spotkał Piotra Wetmańskiego, kolegę z olsztyńskiego liceum, przedstawiciela firmy Laser Performance. Kupił łódkę, zapisał się do Bazy Mrągowo i wiosną 2009 roku zwodował łajbę na jeziorze Czos. – Wiało mocno. Od razu zaliczyłem wywrotkę. Nie doceniłem przeciwnika. Nie jest łatwo wrócić po latach na regatową, małą łódkę. A przecież jestem sprawny, jeżdżę na nartach, odwiedzam siłownię – wszystko to jednak psu na budę. Wydaje ci się, że umiesz żeglować, ale tak naprawdę musisz się uczyć od początku. Ale mimo tych trudności frajda była wyjątkowa, morda mi się uśmiechała – opowiada Paweł.

W sierpniu wyjechał na pierwsze regaty za granicę. Do Szwecji, na Puchar Europy mastersów klasy Laser. W imprezie startowało 180 zawodników w wieku od 35 do 78 lat. Ukończył zawody na drugiej pozycji (w swojej kategorii wiekowej). – Zobaczyłem, że ludzie skupieni wokół klasy Laser doskonale bawią się w sport. Spotykają się na regatach, dyskutują, wymieniają doświadczenia, a rywalizację traktują naprawdę serio. To nie są wyścigi emerytów i turystów, to jest sport – przekonuje Pochwała. Od dwóch lat Puchar Europy starszych laserowców rozgrywany jest także w Polsce, w Pucku. Kto już należy do klanu mastersów? Na Laserze pływa Dariusz Lubak z Mrągowa. Maciej Bardan z Warszawy. Bardzo dobrym zawodnikiem jest Robert Wolniewicz ze Szczecina. Swych sił próbował też Jarosław Kaczorowski z Gdyni. Krzysztof Janiec z Opola był w ubiegłym roku najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w rankingu Euro Masters Series. Jest też bardzo silna grupa z Brzegu (z klubów Fala i Horn) – Czesław Józefkiewicz, Maciej Rubiszewski, Janusz Soroczyński, bracia Wojciech i Grzegorz Wionczek oraz najstarszy zawodnik z tej ekipy, grand master Tadeusz Miller.

Najbardziej znanym zawodnikiem w Europie jest Belg Luc Dumonceau. To nieformalny szef środowiska mastersów. Jeździ na prawie wszystkie regaty. W Polsce startował już dwukrotnie. Był zachwycony Zatoką Pucką i atmosferą panującą na imprezie. Luc obiecał, że w 2014 roku Puck będzie gospodarzem mistrzostw Europy, na które przyjedzie około 300 zawodników.

Na razie Polacy przygotowują formę przed najbliższym sezonem. Pod koniec lutego kilku zawodników wyjechało na zgrupowanie do hiszpańskiego Palamos. Ich trenerem został Henryk Płoski z Pucka. – My nie robimy sobie jaj, po prostu bawimy się w regatowe żeglarstwo – mówi Paweł Pochwała. – Klasa Laser zorganizowała mi życie na nowo. Wynająłem trenera od przygotowania fizycznego. Biegam, chodzę na siłownię, trenuję trzy dni w tygodniu według planu, niemal z kartką w ręku. Ale to jeszcze nie wszystko. Dzięki Laserowi mam nowych kumpli w całej Europie, pisujemy do siebie, umawiamy się na regaty, po prostu żyjemy tym. Powiem szczerze, że nie mam dziś lepszego pomysłu na starość.

Krzysztof Olejnik

Źródło: www.magazynwiatr.pl

Poprawiony: wtorek, 15 marca 2011 14:27  

 


Kanał informacyjny

www.zagle.com.pl